Przekątne.

amamam

/ fot. Karolina Pląska

Od niedawna mieszkam po drugiej stronie Ronda Mogilskiego i za każdym razem, kiedy jestem w osiedlowym Lewiatanie, przy wejściu przeciskam się przez starego Murzyna. Ziomek stoi pochylony nad kuponem Lotto i gryzie koniec ołówka. Czasem robi to tak długo, że zdążę okrążyć cały sklep, przejść wzdłuż chemii i kremów do twarzy Ziaja, odstać i odsłuchać swoje w kolejce do serów, zrobić to samo pod kasą, jeszcze wrócić po śliwki, a on dalej myśli i skreśla. Myśli i skreśla. Ciekawe, kiedy będzie bogaty i czy zdąży w tym życiu. Czytaj dalej

Kraków i 101 krzyżówek.

IMG_20160407_210306

Uśmiech otworzył mi usta gdzieś między windą a drzwiami obrotowymi. Wiatr pogładził kucyk i zagrał na puszku od kaptura. Nie, dziękuję, nie chcę ulotki. Do restauracji nie wejdę. Do szkoły językowej też się nie zapiszę.

Jestem w centrum Krakowa, między jednym umalowanym złotą farbą kuglarzem a zapiętym pod samą brodę animatorem Baru Pod Jaszczurami. Opędzam się od ulotek jak od papierowych motyli. Lawiruję między rękami zachęcającymi do wejścia, proponującymi piwko za piątkę, studenckie czwartki i grzaniec po galicyjsku. Ratusz wybił osiemnastą. Gołębie przepłoszone dźwiękiem dzwonu zdążyły już przefrunąć na wieże Mariackiego. Czytaj dalej

Hindusi, bransolety i denary. Czyli (nie)trudne życie w korporacji.

Nie odbieraj każdego połączenia z nieznanego numeru z nadzieją, że to rekruter z Warszawy i że dadzą dwa razy tyle. Krakowskie chodniki równie dobre, jak i nie lepsze, co warszawskie. A wskaźnikiem netto nie mierzy się szczęścia człowieka.

Można pracować w korporacji, a po godzinach ratować koty ze schroniska i znajdować im domy zastępcze. Pieniądze można odkładać do glinianej świnki, żeby latem zwiedzić Meksyk i Peru. Czytaj dalej