GRY RPG.

/ fot. S_sylwia™

On schowa się w anime i gry RPG, ty wrócisz szybko Uberem do domu. Nawet nie Uberem X czy Uberem Shield, byle jakim, byle szybko i byle był w okolicy. Kierowca będzie miał spuszczoną maskę na brodę i mętne spojrzenie. Wejdziesz do mieszkania, sięgniesz po kota i książkę. Utoniesz w kryminale Małeckiego, a kiedy zgasisz światło, będziesz miętosić przepoconą latem kołdrę i płakać, jak dobrze napisany został ten kryminał. Będziesz też płakać nad sobą, nad tym wieczorem, nad algorytmem Tindera. Nie przyznasz się przed sobą. To byłaby klęska i porażka tego października, a miał to być październik mocy. Co wieczór wyliczasz sobie w głowie dobre rzeczy, które cię spotkały tego dnia. Uczysz się ślepoty na porażki.

Mały nie ząbkuje w terminie. Ma już pół roku, wycięte jaja i całą buzię zębów mlecznych. Trzeba będzie odstawić go do weterynarza na wyrwanie mleczaków. Trauma w pakiecie.

Ten algorytm nie ma sensu. Spotykasz się z obcym człowiekiem, całujesz z obcym człowiekiem, wychodzisz od obcego człowieka. Próbujesz budować coś z obcym człowiekiem. W zasadzie robisz to bez większego przekonania i z rozpędu. Jakoś głupio tak nagle przestać pisać i widywać się w weekendy. Poza tym polubiłaś jego psa. Nie pamiętasz koloru jego oczu, ale wiesz, że pies ma piwne, łyska białkami, kiedy spoziera na boki i wcale tak bardzo nie wali mu z pyska.

Rozmawiacie o wiborze, zaburzeniach behawioralnych u kotów, trasie do Tyńca, ale nigdy nie gadacie o tym, że trzymacie się za ręce, że oplatasz go nogami, że kładziesz mu rękę na klacie. Jakby to był inny wymiar. Jakby to się działo w jakiejś innej warstwie rzeczywistości, której się nie komentuje. Pies zasypia między Wami. Jest czarny, przez sen wije się jak jaszczurka i cicho postękuje. Wiesz, że nie możesz pocałować właściciela, bo kiedy nachylisz się nad psem, ten capnie cię za brodę.

Czas już jechać. Limit pocałunków i zmęczonych spojrzeń na dzisiejszy wieczór wyczerpany. Lubisz powyć z psem, ale najpierw musicie się upewnić, że jest przed 22:00. Po tej godzinie, szczekająco-wyjący pies idzie na ręce i tam, w pozycji gada kopalnego stawia uszy, ale się uspokaja. 

Proponujesz, że wrzucisz mu Xana na Sylwestra, ale on nie jest przekonany. Obydwoje nie wiecie, co robić z Sylwestrem i z tym wieczorem. Kiedy ty nie wiesz, czy zostać, czy iść, robisz się przeraźliwie miła i nie odrywasz rąk od psa. Kiedy już oderwiesz ręce, pies szczeka i skowyczy. Domaga się odebranych pieszczot. Kiedy ma otwarty pysk, wygląda trochę jak stwór z piekieł. Żałujesz, że nie nałożyłaś słabszych soczewek, żeby trochę złagodzić rzeczywistość.  

Wieczorem przeczekujesz aż te wszystkie tabletki i myśli przelecą ci przez głowę. Pisać możesz już tylko na wykończeniu zmysłów i kiedy nie masz świadomości tego, co piszesz. Robisz sobie notatkę, że musisz kupić stopery. Umiesz pisać chyba tylko w nich, do rytmu własnej krwi, szumiącej w uszach. Kiedyś jesienie były jakieś prostsze.

Piszcie, jak tam Wasza jesień?
Też pierze po mordzie?

Czytaj dalej

Ustawienia fabryczne.

3

/ fot. @datsines; luty 2019, Salwator

To nie miało tak być. Patyczki do uszu bio kaleczą ci uszy od środka, jesteś głodna, każdego dnia, kiedy nie jesz mięsa i wrzucasz naleśniki z fasolą na Instagrama. Co za koszmar. Noc w noc nowy. Czytaj dalej

Zimne ognie z Biedronki.

arsiks

/ fot. Karolina Pląska, kino ARS

Kraków zapalał się i gasł jak neon. Toksyczny i uzależniający. Mieszkania były drogie, pokoje przechodnie, miłości na jedną noc. Na Tinderze zdjęcia wyciągów z kont, na wiadomości odpisywały boty, na smog nie było rady ani czasu. Czytaj dalej