Kraków. Zamaskowany problem.

I. Rzecz o kaktusie.

8.40. Wsiadam do zapchanego 173. Z kaktusem. Kaktus z Biedronki, ważna sprawa. W autobusie ludzi więcej niż nowożeńców w Ikei. Drzwi ledwo się za mną domykają. Kłuję na prawo i lewo. W jaja i między oczy. Ludzie rozstępują się przede mną jak Morze Czerwone przed Izraelitami. „Pani sobie przysiądzie. Pani z kaktusem.” Przysiadam. To dopiero jakoś życia i jazdy. Kaktus powinien krążyć ze mną codziennie do korpo i z korpo. Czytaj dalej