Patelnie z majtkami.

Nowy rok. Styczeń. Ludzie chudną, rzucają palenie, walczą z molami w szafach ubraniowych, odgrzybiają prysznice, uczą się norweskiego, kupują karnet open na siłownię. Poniedziałek wieczór. Siedzę na worku śmieciowym, 200 l, i wzdycham ciężko. Przeprowadziłam się. Zamiast glorii i chwały przeprowadzki w nowe miejsce mam 10 worów śmieciowych. Czarnych, z grubego plastiku. O mocno chemicznym zapachu i mocno wysypiskowym wizerunku.

Czytaj dalej