Republika Zielonego Przyl膮dka na Powsta艅c贸w Wielkopolskich.

P6180020

/ fot. Dzie膰kowice

quotationKt贸rego艣 wtorku przysz艂a do korporacji przed sz贸st膮. Potrzebowa艂a wyj艣膰 z biura ko艂o czternastej, a akurat nie mia艂a nadgodzin do odbioru. Open space by艂 opustosza艂y jak po epidemii cholery. 艢wiat艂a pogaszone, rolety szczelnie zasuni臋te. Usiad艂a przed komputerem i us艂ysza艂a cichute艅kie po膰wierkiwanie ptak贸w. Kiedy zacz臋艂a ws艂uchiwa膰 si臋 bardziej w pozorn膮 cisz臋 open space鈥檜, uda艂o si臋 jej wy艂owi膰 z niej d藕wi臋k wody, jakby sp艂ywaj膮cej po ska艂ach. A potem jeszcze szum wiatru, jakby w li艣ciach. Zaciekawiona podesz艂a w stron臋 drukarek, zza kt贸rych dobiega艂y d藕wi臋ki korpo puszczy. Zobaczy艂a ch艂opak贸w z dzia艂u IT 艣pi膮cych pokotem na biurkach, z nitkami 艣liny kapi膮cymi na podk艂adki pod myszki. Po艣rodku tego osobliwego korporacyjnego dormitorium sta艂 laptop z w艂膮czon膮 艣cie偶k膮 relaksacyjn膮 Tybet Forever. Czytaj dalej

Fletnista po pi臋tnastej i po emeryturze.

img

Z pocz膮tkiem wiosny smu偶ka smogu s膮czy si臋 przez uchylone okno wesp贸艂 z d藕wi臋kami fletni tudzie偶 innego bli偶ej niezidentyfikowanego obiektu graj膮cego. Stoi dziadek pod oknem i dorabia do emerytury. To znaczy podejrzewamy, 偶e dorabia do emerytury, nigdy nie pos艂ysza艂y艣my z ust jego stosownej deklaracji ani zaprzeczenia. Gra dzie艅 w dzie艅 od poniedzia艂ku do pi膮tku, w weekendy nie sprawdza艂y艣my, bo to nie Indie i do pracy nie przychodzimy. Czytaj dalej

Czekolady i g艂uche telefony.

kazimierz

Nie ufa艂 ludziom, kt贸rzy po podpisaniu umowy o prac臋 na czas nieokre艣lony dwa tygodnie p贸藕niej przychodzili z聽wypowiedzeniem w kieszeni. Szli jak w dym, gdzie im dano聽wi臋cej. U艣miecha艂 si臋, kiedy nie wiedzia艂 co powiedzie膰 i kiedy psu艂a si臋 drukarka. Czytaj dalej