Szczerbate, jesienne p艂oty.

/ fot.聽podr贸偶ne r贸偶no艣ci

Jesie艅 zach臋ca do wyjazd贸w, takich powolnych. Bez chmur rozst臋puj膮cych si臋 z drogi, eksponuj膮cych s艂o艅ce tak mocne, 偶e krem do opalania ko艅czy si臋 szybciej ni偶 dzie艅. W ubieg艂y weekend w Bolestraszycach pod Przemy艣lem jesie艅 rozsiad艂a si臋 w wiklinowych koszach.聽Z wyjazdu przywioz艂am s艂oik d偶emu z derenia jadalnego i zapach pigw贸wki we w艂osach.
Czytaj dalej

Inhalatorium. Prewencja t臋偶ca wspierana przez Batmana.

Sobota. Jeste艣my w Rabce. Idziemy do tutejszej t臋偶ni, czyli wbrew temu, na co nazwa wskazuje, nie do miejsca prewencji t臋偶ca, ale og贸lnodost臋pnej przestrzeni leczenia dolegliwo艣ci dr贸g oddechowych. Solanka skapuje z ga艂膮zek tarniny, wydzielaj膮c ch艂odn膮, podobn膮 do zapachu morza wo艅. Bior臋 Flork臋 za r臋k臋. I m贸wi臋 jej: wdychaj. Wdychaj. Kiedy okazuje si臋, 偶e to nie takie proste. Czytaj dalej

P艂aszcz w renifery. Czyli Zako Twory dla maj臋tnych.

Wychodzi z mieszkania. Bez klucza. Zostawia otwarte drzwi. Wychodzi z klatki schodowej. Kodu nie zna. To blokuje drzwi butem. Do Lewiatana dociera w jednym bucie. Wok贸艂 g艂臋boka zima. Ludzie w 艣niegowcach i grubych szalikach mierz膮 go spod oszronionych rz臋s. Kupuje Nestea na kaca. Strz膮sa 艣nieg ze skarpety. I wraca na mieszkanie. Czytaj dalej