Podlaska orkiestra symfoniczna. Winieta z PKP.

Rzadko jeżdżę na Podlasie. Ale jak już, to jest to podróż groteska. Przesiadkę mam na Warszawie Gdańskiej. Niczego na niej nie ma. Tylko szyld Warszawa Gdańska. I jeden kiosk z gazetami i batonami. Otwarty. Ale kartą płacić nie można. Trzeba obejść się smakiem. Nie stać mnie nawet na Milkyway’a. Wysupłuję 30 groszy na gumę do żucia. Jeden pasek. Miętowa. Czytaj dalej