Michael Kors, of course.

fff

/ fot. S_sylwiaβ„’

Sobotnie spotkania, przed ktΓ³rymi boli CiΔ™ brzuch, a po – serce. Nie rozpoznajesz na przystanku znajomych z podstawΓ³wki, bo to jak znajomi z innego ΕΌycia. PrzegapiΕ‚aΕ› wΕ‚asnΔ… reinkarnacjΔ™. WΕ‚osy dopiΔ™te w jednym z tych salonΓ³w w Warszawie z bΕ‚yszczΔ…cymi oknami, przez ktΓ³re moΕΌna zobaczyΔ‡ jak CiΔ™ czeszΔ… i karmiΔ… cukierkami ze szklanej misy. Siema. Witaj. MΓ³wicie w rΓ³ΕΌnych jΔ™zykach i mieszkacie na osobnych planetach, a kokaina jest tylko na jednej z nich. Czytaj dalej

β€žTo dobry czΕ‚owiek, choΔ‡ prawosΕ‚awny.”

kuΕ„ 2

/ fot. MaΕ‚gorzata Szoka-Komorowska, archiwum prywatne

Piątek. Na niebie dziewiętnasta. Deszcz maluje chodniki i cały Rynek Główny przegląda się w kałużach jak w wielkim, krzywym lustrze jesieni. Jesień powinna być sucha i złota. Taka jak na Pintereście, przeklinam, parkując rower na rogu Brackiej i Gołębiej. Wiatr wydyma mi kurtkę jak parasole przechodniom. Czytaj dalej

Kolorowe chustki w oknie pociΔ…gu, czyli zapomniana pocztΓ³wka z Podlasia.

/ fot. wiosenna kapliczka w BiaΕ‚ostockim Muzeum Wsi

Brzozy uciekają szybciej niż myśli i tylko różowe chmury ani drgną, jak obłoki waty cukrowej wbite na niewidzialne patyki. Pociąg jedzie od jakichś 40 minut, a ja już zdążyłam się nauczyć na pamięć zacieków na szybie i twarzy współpasażerów, bo wszyscy zgodnie śpią. Zmęczeni drogą, która dopiero się zaczęła i będzie trwała aż zmieni się data w kalendarzu. Pełni mazurków, chrzanu i babek wielkanocnych z ajerkoniakiem. Pan przede mną rozciąga się od ściany do ściany, guzik od spodni wbija mu się w balon brzucha i tylko kod społeczny alb sen powstrzymały go przed jego rozpięciem.

Czytaj dalej