A kto woli, temu po dwie grudki soli.

p1010059

/ fot. Karolina Chaja, Mały Rynek

Przeciskam się przez dwa wielkie słupy, jak mniemam stalagmity, groźnie wyrastające z podłogi. Schylam głowę, bo z góry też nastają na mnie podobne, solne wypustki. Z siatkami zakupów ledwo udaje mi się przecisnąć do recepcji. Czytaj dalej

Waty i parapety.

mieciuszkowiec

/ fot. kot naokienny

Najlepsze wiosną w Krakowie nie są mlecze porozrzucane na Mogilskim jak drobne po imprezie. Nie wata cukrowa w Parku Jordana, przez którą prześwieca się słońce jak przez słodką pajęczynę. I nawet nie niebo, które już nie pamięta smogu. Ale koty mieszkające na parterze, wystające przez okno i furkoczące na sam widok przechodnia. Gotowe do głaskania. Full service, all inclusive. Lepsze niż Maroko z Itaki. ♥

Czytaj dalej

Czas burz.

lisboa

/ fot. balkon w Lizbonie, maj 2014

Czeski portugalski.

Między jedenastą a dwunastą, między szklanką ponczu a kieliszkiem wina mieszają się języki i mieszkają alkohole. Chłopak stojący pod ścianą, wsparty o parapet jak rzeźba Michała Anioła okazuje się Portugalczykiem spod Porto. Wychylasz poncz dla lepszego akcentu, podchodzisz i zaczynasz po portugalsku. W końcu studiowałaś to pół życia, a w wakacje pilnowałaś dzieci w Faro. Uśmiechasz się i falas português. Czytaj dalej