Didaskalia z wtorku.

lookal

/ fot. Lokal na Rynku

Nie będziesz miał więcej niż 5 tysięcy znajomych na Facebooku i nie pożyjesz dłużej niż 100 lat – zawyrokowała znad kufla z herbatą. Od miesiąca brała antydepresant i nie mogła pić alkoholu. W herbacie jak rój sennych kijanek krążyły goździki. Pachniało pomarańczą i końcoworocznym zmęczeniem. Antydepresant, mimo że z grupy mocnych SSRI, nie działał. Na niektóre depresje nie było mocnych ani dobrego copywritingu. Czytaj dalej

Na ulicy Siedmiu Boleści 12, czyli szukanie mieszkania w Krakowie.

xxxx

/ fot. fragment strychu, który wygrał casting

quotationWracając z tego końca świata znajduję na śmietniku dwóch bezdomnych, prawie równie bezdomnych jak ja i piękną wiklinową szafkę, na której polewają spirytus. Daję im piątaka na piwo, a kiedy puszczają się chwiejnym krokiem do Żabki, biorę pod pachę mebel i zbiegam ze śmietnika w kierunku przystanku Bratysławska.

Wystukuję w nawigacji Jaxy Gryfity. To najdziwniejsza nazwa ulicy, jaką dotąd słyszałam. Blisko Błoni, blisko rzeki, blisko centrum świata. Narzucam na siebie ponczo w azteckie wzory i dwadzieścia minut później już mam pukać do drzwi, tyle, że drzwi nie ma.
Czytaj dalej