Didaskalia z wtorku.

lookal

/ fot. Lokal na Rynku

Nie będziesz miał więcej niż 5 tysięcy znajomych na Facebooku i nie pożyjesz dłużej niż 100 lat – zawyrokowała znad kufla z herbatą. Od miesiąca brała antydepresant i nie mogła pić alkoholu. W herbacie jak rój sennych kijanek krążyły goździki. Pachniało pomarańczą i końcoworocznym zmęczeniem. Antydepresant, mimo że z grupy mocnych SSRI, nie działał. Na niektóre depresje nie było mocnych ani dobrego copywritingu. Czytaj dalej

Wypiski znad połamanych luster.

ja na koniksie

/ fot. Karolina Haya

Z szafki wysypują się majtki, głównie czarne, i pudełeczka, które bardzo chciałabym, żeby się nie otworzyły. Upycham je z powrotem za wiklinowe drzwiczki i prowadzę ziomka na piętro. Tym razem czwarte. Ma spocone ręce, na koszulce plamę w kształcie dwóch skrzydeł, na ramionach żyły i wyblakłe tatuaże. Pachnie remontem i świeżym potem. Ręce ślizgają mu się po szafce, oczy wypatrują numerku na drzwiach. Ostatni blok, ostatnia klatka, ostatnie mieszkanie. Nie można nie trafić. Budujący początek. Czytaj dalej

Trzecie oko konia tuczy.

hopzz

/ fot. Antler, Kraków

Kraków, przystanek autobusowy na Rondzie Mogilskim. Samochody toczą się powoli jak kolorowe zabawki dziecięce, a ludzie nawet nie czekają już na wynurzenie się od strony ronda większego kształtu, autobusu. Jest po siedemnastej. Ktoś kupuje 3 kajzerki w budce z pieczywem, ktoś inny czeka na falafela. Chmury wiszą nisko i dają się leniwie przeganiać przez wiatr. Razem z wiatrem od strony czerwonego szyldu ABB nadciąga dwójka mężczyzn koło trzydziestki. Mają na sobie trampki podziurawione jak sita i oversizowe koszulki z bohaterami z Marvela. Czytaj dalej