Wypiski znad połamanych luster.

ja na koniksie

/ foto cyknięte przez Haya

Z szafki wysypują się majtki, głównie czarne, i pudełeczka, które bardzo chciałabym, żeby się nie otworzyły. Upycham je z powrotem za wiklinowe drzwiczki i prowadzę ziomka na piętro. Tym razem czwarte. Ma spocone ręce, na koszulce plamę w kształcie dwóch skrzydeł, na ramionach żyły i wyblakłe tatuaże. Pachnie remontem i świeżym potem. Ręce ślizgają mu się po szafce, oczy wypatrują numerku na drzwiach. Ostatni blok, ostatnia klatka, ostatnie mieszkanie. Nie można nie trafić. Budujący początek. Czytaj dalej

Targowisko dnia następnego.

IMG_20160327_184241

Wszedł za późno o jeden przepłakany film. Nie wytarł butów i zostawił błotniste ślady na drewnianym parkiecie. Rzucił niedbale torbę na fotel i zabrał się do rozsznurowywania butów. Rozsznurowywał pieczołowicie, bo śliskie od mrozu sznurówki uciekały przed zgrabiałymi palcami. Patrzyła na niego znad rzęs ubranych w czarną maskarę i chciała, żeby poświęcił jej choć tyle czasu, co tym cholernym sznurówkom. Odwróciła się i odrzuciła na plecy kaskadę włosów, chociaż on i tak nie patrzył. Dobrze, że maskara była wodoodporna. Czytaj dalej

Słomkowe kapelusze z second handów.

IMG_20160202_180215

Stwierdziła, że mówi tak samo dużo jak ona, ale jest przy tym śmieszniejszy, więc mu uchodzi. On zaśmiał się, ale zamilkł. Nałożyła pikowaną kurtkę, bo siedziała pod samą dmuchawą i ciągnęło pod nią jak z rury od odkurzacza. Zapięła pod szyję marzenia o wyprowadzce do Gdańska.

Mapa Gdańska wisiała na ścianie jej mieszkania pokrytego czarnymi smugami smogu. Kupowała kaktusy w Ikei i bułki w Simplim. Przyszedł 2016. Kaktusy nie zwiędły, bułki nie zdrożały, tylko mak się bardziej osypywał. Pralka zapychała się coraz częściej i co rusz zalewała sąsiada z dołu. A pech chciał, że sąsiad nie zamieszkał na dole, tylko otworzył biznes z kasami fiskalnymi. Czytaj dalej