Jak nazywa się Ewa.

/ fot. Adrian Gamoń, pod Cascades d’Ouzoud

quotationZahidżabione kobiety sprzedają paczuszki chusteczek higienicznych za symboliczne 2 dirhamy (1 dirham to 40 groszy). Podobno są nasączone jakimś mocnym środkiem odurzającym. Rozpakowujesz, dmuchasz, budzisz się w innej części miasta bez pieniędzy i pamięci. Legenda turystów z Zachodu. Aż chce się sprawdzić. Czytaj dalej

Sprzedawcy kardamonu.

4C0A3ED1-77BE-4712-8473-066A0723F517

/ fot. Adrian Gamoń; w drodze do Atlasu Średniego

quotationTe koty nie jadają gotowanej marchewki z tajine berber, nie robią kocich grzbietów i przemykają po nocnych dachach Marakeszu szybciej i częściej niż wiatr. Chowamy wino za poduszkę wyszytą złotą nicią, żeby nie drażnić Allaha i co wieczór czekamy na wieczorną modlitwę jak na szum klimatyzacji w pokoju. Czytaj dalej

Francja arogancja. Lunety dla wszystkich.

Bagietki jeszcze ciepłe. Sery już pachną, co prawda bardziej z plecaka niż ze stołu. Walizki w korytarzu. Z płuc wydychamy jeszcze wciąż francuskie powietrze. Kilka słów o Francji, gdyby komuś akurat zbywała sakwa pieniędzy i planował się jej rozpaczliwie pozbyć. Czytaj dalej