Jak nazywa się Ewa.

/ fot. Adrian Gamoń, pod Cascades d’Ouzoud

quotationZahidżabione kobiety sprzedają paczuszki chusteczek higienicznych za symboliczne 2 dirhamy (1 dirham to 40 groszy). Podobno są nasączone jakimś mocnym środkiem odurzającym. Rozpakowujesz, dmuchasz, budzisz się w innej części miasta bez pieniędzy i pamięci. Legenda turystów z Zachodu. Aż chce się sprawdzić. Czytaj dalej

Sprzedawcy kardamonu.

4C0A3ED1-77BE-4712-8473-066A0723F517

/ fot. Adrian Gamoń; w drodze do Atlasu Średniego

quotationTe koty nie jadają gotowanej marchewki z tajine berber, nie robią kocich grzbietów i przemykają po nocnych dachach Marakeszu szybciej i częściej niż wiatr. Chowamy wino za poduszkę wyszytą złotą nicią, żeby nie drażnić Allaha i co wieczór czekamy na wieczorną modlitwę jak na szum klimatyzacji w pokoju. Czytaj dalej

Wieczory instant.

Karuszsz

/ fot. środa w centrum

Na dole więcej parasoli niż rozmów. Ktoś otworzył na noc balkon i wpuścił jesień. Wywiało kurz, zapach popcornu z mikrofalówki i wieczorną łunę miasta. Na tablicy korkowej więcej paragonów niż biletów do kina i zdjęć z Portugalii. Czosnek ze Starego Kleparza łapie kurz jak niewydarzony łapacz snów. Jabłka kurczą się w ozdobnej miseczce. Ktoś zapomniał że je kupił i że nie pomył  patelni.

Czytaj dalej