Didaskalia z wtorku.

lookal

/ fot. Lokal na Rynku

Nie będziesz miał więcej niż 5 tysięcy znajomych na Facebooku i nie pożyjesz dłużej niż 100 lat – zawyrokowała znad kufla z herbatą. Od miesiąca brała antydepresant i nie mogła pić alkoholu. W herbacie jak rój sennych kijanek krążyły goździki. Pachniało pomarańczą i końcoworocznym zmęczeniem. Antydepresant, mimo że z grupy mocnych SSRI, nie działał. Na niektóre depresje nie było mocnych ani dobrego copywritingu. Czytaj dalej

Wieczory instant.

Karuszsz

/ fot. środa w centrum

Na dole więcej parasoli niż rozmów. Ktoś otworzył na noc balkon i wpuścił jesień. Wywiało kurz, zapach popcornu z mikrofalówki i wieczorną łunę miasta. Na tablicy korkowej więcej paragonów niż biletów do kina i zdjęć z Portugalii. Czosnek ze Starego Kleparza łapie kurz jak niewydarzony łapacz snów. Jabłka kurczą się w ozdobnej miseczce. Ktoś zapomniał że je kupił i że nie pomył  patelni.

Czytaj dalej

W poczekalni do soboty.

p1280014

/ fot. pocztówka z Krakowa

Czasem w tygodniu życie przydarza Ci się między piątą trzydzieści a piątą trzydzieści pięć, między materacem z Ikei a odpylaczem powietrza z Sharpa. Zmęczone twarze na przystanku smog oznacza na skali szarości jak niewybielone zęby. Maska uwiera bardziej niż wczorajsze myśli. Stare zawory zamarzają na mrozie i szeleszczą jak rybie łuski. Byle do wiosny, wzdychasz, byle smog zelżał, byle się zamknął projekt. Życie w poczekalni, życie z przyzwyczajenia, życie w 139. Czytaj dalej