Meblościanki i perwersje.

/ fot. S_sylwia™

Moje życie to ładne doniczki i brzydkie meblościanki. Mieszkania z Gumtree pofiltrowane po: od właściela, przyjazne zwierzętom, bez kaucji. Meblościanka wygląda na zdjęciach lepiej niż w sercu. Nauczyłam się już, że o wcześniejszych lokatorach się nie myśli, ich się czuje. Na szczęście jest duży balkon, upchnęły się na nim wszystkie dywany, zwinięte w rulony jak pękate jointy. Co to był za pies, który wyleżał te dywany i który zostawił tu tyle zapachów, że Kiki dwa tygodnie chodziła i syczała na meble?

Korat syczy na wodę. Nie umie syczeć. Wydycha powietrze z małego pyszczka. Jest tak nieprzerażający jak nieprzerażający może być 3 miesięczny kociak, z buzią pełną małych mlecznych zębów, wierzgający rozczapirzonymi łapami nad wanną z napuszczoną wodą. 

Na starym mieszkaniu byli sąsiedzi wyprowadzali Pekińczyki i Chihuahy na trawnikach na kredyt. W Żabce wyjątkowo miła obsługa i pan cieć nigdy nie spał na dole. Tamto osiedle było jak wielka konstrukcja z klocków Lego, rzucona między dwa szpalery starych dębów. Ktoś, kto je projektował, chciał spełnić jedną ze swoich mrocznych perwersji o kredytach, dużych miastach i Milenialsach. Tą najstraszniejszą. Wykurwiście to się tam udało. To osiedle potrafiło lepiej położyć marzenia niż COVID 2020 rok.

Sąsiedzi z dołu wyprowadzali tam puchatego Brytyjczyka na smyczy. Z brzuchem przy ziemi robił rundkę wokół kosza na pety i wlókł się, miałczeć na klatkę. Patrzyłam na tego przerażonego szumem wiatru i przekarmionego karmą Royal Canin kocura i wiedziałam, że to było też moje życie.

– Stara, nie bój się przeprowadzki, twoje koty to są ziomeczki z Bronksu. Mały mieszkał na działkach, a Kiki jest z ulicy. Oni z Bronksu, Stara – Karen wysypywała z siebie kwestie jakby dogrywała chórki dla Taco na nową płytę. Robiła przy tym w powietrzu taki gest, jakby chciała przeliczyć dużą sumę hajsu, którego w ogóle nie miałyśmy. Od pierwszego spotkania za to miałyśmy to – potrafiłyśmy siebie nawzajem do czegoś przekonać. To rzadka umiejętność. W czasach marketingu – bezcenna.

Z każdą przeprowadzką mam te dwa kartony z Castoramy więcej i te kilka serdecznych słów taksówkarza, które mogłabym sobie wydziarać nad kolanem. Mój uśmiech nie skwaśniał chyba tylko dlatego, że jestem uzależniona od pasków wybielających z Rossmana. Mam dokładnie tyle uzależnień, żeby być oddanym konsumentem każdego toksycznego i żrącego badziewia. I uśmiech numer siedem do zdjęć z Max Models.

Karen zapakowała koty. Jeden przespał przeprowadzkę i zostawił na tamtym mieszkaniu kilka mleczaków. Wszystko fajnie, I am grateful, I am chill. Tylko ta meblościanka. Kiedy co wieczór schodzi mi z oczu i tak śni mi się zamek Drakuli.

Największą perwersją w tych czasach jest pominięcie dawki antydepresantu. Te dni są najbardziej szalone, są jak wspomnienia z poprzedniego życia, jak obietnica nowej pory roku, jak początek ciepłej jesieni i nowe ekstazy na języku. Jesień jest zawsze najlepsza, rozmigana obietnicą jak neon w Vegas. To latem upadają imperia, a jesienią stawiają nowe. 


Piszcie proszę, co sądzicie :*
Jak zawsze jestem ciekawa:

22 myśli na temat “Meblościanki i perwersje.

  1. robrac

    Nigdy nie wynajmowałem mieszkania, ale wyobrażam sobie, że to musi być podobne do nocowania w „kwaterach prywatnych”. Ten sam efekt nie zawsze przyjemnej niespodzianki zapachowej… Nie wiem, ile czasu potrzeba, by przestać ją czuć – ślad zapachowy to strasznie skomplikowane zagadnienie… Nawet nie próbuję sobie wyobrażać, jak uciążliwe może być życie istoty, u której powonienie jest zmysłem dominującym

    Polubione przez 1 osoba

  2. Renata Winczewska

    Ciężko tu coś napisać… to się po prostu czuje. I fakt można w tym odnaleźć kawałek siebie. Też zaliczyłam kilka wynajmowanych mieszkań i pamiętam te wszystkie meble, firanki, dywany, kuchenne sprzęty itp których wcale nie chcę pamiętać i tych sąsiadów na trochę, ich problemy, teksty… nawet pamiętam jednego wyżła, najlepszego kolegę mojej dalmatynki.
    Przypomniałaś mi o tym i musiałam to znów poczuć :) Podoba się.

    Polubione przez 1 osoba

  3. kaas282

    Wyjaśnię kwestie brzydkich meblościanek. Tego cholerstwa nie da się nijak pozbyć z mieszkania/pokoju, który się wynajmuje. Nikt tego nie chce, ogłoszenia są bez odzewu. Trzeba by samemu wywalić grat długości około 5m i wysokości 2,30. Mam taką sytuację i nie mam siły nic z tym zrobić…. Ale chętnie przygarnęłabym na ten pokój ludzi nawet z kilkoma zwierzakami, nawet w porywach lejącymi na podłogę

    Polubione przez 1 osoba

  4. Celt Peadar

    Sądzę, że napisałaś kolejny klimatyczny tekst (innych zresztą u Ciebie nie znajduję). Sądzę też, że piszesz zdecydowanie za rzadko. Obyś mogła wreszcie osiąść z pupilami gdzieś na stałe, tak, aby to nowe miejsce przesiąknęło „mojością” :)

    Polubione przez 2 ludzi

  5. Bet

    O! Do tej pory żyłam w przekonaniu, że wiosną powstaje nowe życie i to dobry czas na zmiany. Jednak „rozmigana obietnicą jesień”…. Hmm brzmi zachęcająco. Co to znaczy młode spojrzenie na świat!

    Polubione przez 2 ludzi

Odpowiedz na Celt Peadar Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.