Tysiąc innych miast.

P1010006

quotationKiedyś jedyną opcją była jezdnia, a i to ciężko było się przepchać. Teraz przechodzę na czerwonym, albo tam, gdzie nie ma przejścia. I tak jezdnię przecinają tylko ptaki i to piętro wyżej. Można na chillu wozić dragi po mieście, o ile tylko nie jesteś zbiegłym z oddziału zakaźnego.

Ta budowa to było zawsze perpetum mobile, które się nagle urwało. Została figurka za oknem. Zastygnięty żuraw, metalowe rusztowanie wystrzelone w niebo, wesołe miasteczko dla dzieci zombich. Nie budzą mnie już robotnicy witający dzień na szklanej elewacji Szkieletora. Ktoś wymyślił ten budynek, żeby odbijał słońce najlepiej w mieście. I udało się. Teraz nie trzeba go już kończyć. Dwie trzecie postawionej elewacji odbija promienie jak wielki górski kryształ, przemalowany niebieskim lakierem do paznokci. Wiesz, że te metaliczne kryształy górskie, które można kupić na Allegro są pomalowane lakierem? Wystarczy przetrzeć je zmywaczem do paznokci albo zdrapać. Wiesz, że one nie działają? To tylko kolejny gadżet z listy duchowego lifestylu. Nie warto fatygować kuriera. Nie teraz.

Na Mogilskim wiatr powiewa jednorazowymi rękawiczkami. Ludzie stoją na przystanku, unikając swoich oczu i oddechów. Jakby się wstydzili zobaczyć własne odbicia. To miasto nie wytrzymało mocno wysmażonych burgerów, galerii handlowych, które w głowach wyparły te z obrazami, wieszaków z T-shirtami „made in Bangladesh”, śmietników pełnych plastikowych butelek zmieszanych ze szkłem z piersiówek. Nie tylko to, tysiąc innych miast też.

Od kwietnia miałam się uczyć szkicować na kursie rysunku, a co najwyżej dorysowuję cienkopisem niedokończone tatuaże na udzie. Nikt ich teraz nie skończy. Najgorsze, że najnowsza dziarka, ta co powinna być ta naj, najładniejsza i najulubieńsza, wyrzuciła z siebie kolor w dużych strupach niebieskości i czerni. Kto by pomyślał, że czarny też może wybić. Teraz jeden z wydziaranych ptaków wygląda jak półprzezroczysty trup, siny denat, nieudany umrzyk. Przedwczesna metafora COVIDa-19, bo kto to wtedy wiedział.

Koniec lutego. Mój psychiatra dalej miał błysk w oku i śmiech jak rozkładający się żuraw z origami. To nie przesterowane porównanie, on naprawdę ma taki śmiech. Pewnie za dużo się nasłuchał historii, nad którymi nie wiadomo, czy się śmiać czy płakać. I mu zostało. Jego śmiech rozwija się ostrożnie, jak cichutko rozkładana kartka, a kończy spazmatycznie jak postać z komiksu. Tak to jest śmiać się z psychotykami. Mimo wszystko, jego śmiech zawsze był obietnicą lepszego życia. Ostatnim razem też. On ma to w pakiecie. Opowiadał te same bajki, co zawsze. Nie zapytał o narkotyki i na recepcie napisał 4. Zrozumiałam dopiero, jak wyszłam. Potem zaczęła się kwarantanna i ludzi jednym po drugim zaczął trafiać albo korona wirus albo pierdolec. Płyny na bazie alkoholu, spray’e antybakteryjne, chusteczki do przecierania klamek, kolejne rzeczy do listy natręctw.

Teraz mogę przejechać z Rynku Podgórskiego na Rondo Mogilskie po chodniku i nie zatrzymać się ani razu. Kiedyś jedyną opcją była jezdnia, a i to ciężko było się przepchać. Teraz przechodzę na czerwonym, albo tam, gdzie nie ma przejścia. I tak jezdnię przecinają tylko ptaki i to piętro wyżej. Można na chillu wozić dragi po mieście, o ile nie jesteś zbiegłym z oddziału zakaźnego (więźniów i tak wypuszczają, nie ma gdzie ich trzymać), ani nie przerywasz kwarantanny po powrocie z nart w Austrii, nikt się Tobą nie zainteresuje. Nikogo nie ma.

Oglądanie Netflixa pozwala zapomnieć, odnowić przykurcze w ciele, a potem i tak dziwisz się na każdej scenie, kiedy bohaterowie spotykają się w miejscach publicznych, jeżdżą windami, nie dezynfekują rowerów. Instagram kurczy się do czterech hasztagów: #ZostańWDomu, #SiedźNaDupie, #NieKłamMedyka i #TrzymamBilet. Ten ostatni opcjonalny dla tych, którzy chcą do końca pozostać mecenasami sztuki i wierzą, że w maju ktoś wciśnie „pauzę” po raz drugi i Ziemia znowu zacznie się kręcić. Tylko kto? Reptylianie?

Kto może, sprzedaje temu co jeszcze ma pieniądze i chce je wydać. Tatuatorzy zesłani na przymusowy homeworking, sprzedają przez Facebooka flashe na lato. Można je sobie co najwyżej wydrukować i przyczepić na lodówkę zamiast pocztówki z wakacji, na które i tak nie pojadą znajomi. 

Pod osiedla domków podchodzą sarny i dziki, wtaczają się jeże. Odzyskują zawłaszczoną trawę, skubią krzaki pootaczane płotami. W Wenecji po raz pierwszy od lat kanałami płynie czysta woda i rybie ogony błyszczą w Słońcu. Na zdjęciach satelitarnych podobno zanieczyszczenie wyraźnie spadło, tylko kto ma czas robić zdjęcia z satelity, kiedy na Kopernika od dwóch tygodni brakuje maseczek na zakaźnym? Kto może ten szyje, kto nie może, przelewa na konto, a kto już nic nie może, ten tylko leży i czeka na koniec tej postapokaliptycznej atrakcji. What happend in Wuhan, didn’t stay in Wuhan.

 

Screenshot 2020-01-16 at 09.49.28Trzymajcie się mordki!
Jak chcecie popisać, to jestem na FB, tutaj nawet więcej.

39 myśli na temat “Tysiąc innych miast.

  1. telemach

    Polski świat zwariował (chyba) trochę bardziej niż reszta świata. Przynajmniej tak to wygląda z mojego miejsca poza Polską. Najwidoczniej dla większości jest sporym zaskoczeniem, że (głównie) starzy, schorowani ludzie umierają.
    Nie, nie żartuję. Dużo ciepła.

    Polubienie

  2. tatul

    Mamy rekolekcje wielkopostne i dotyczą one zarówno wierzących jak i niewierzących, wszystkich. Uziemieni jesteśmy na „Zicher” jak mawiają w pewnym grodzie. Uczymy się żyć na nowo dla siebie, w obrębie swoich domów. Co nam przyniesie ta nauka? Ile jeszcze potrwa?
    A z robienia sobie ziar zrezygnuj, nie tylko z powodu zagrożenia zakażeniem

    Polubienie

  3. Ultra

    Czas na zastanowienie zawsze był, ale trzeba było chęci, aby pomyśleć. Z tym coraz trudniej, odwykliśmy od myślenia, skoro media podają wszystko na tacy.
    Znajomy bloger pisze, że do miasta przyjechała dwoma autobusami z Niemiec pani ze zdiagnozowanym tam wirusem. Czuje się dobrze, więc biega po sklepach, chodzi wszędzie, chociaż ma kwarantannę, bo kto Polakowi zabroni?A mniej odporni albo do piachu, albo na kozetkę…
    Serdeczności

    Polubienie

  4. gosiamac

    Od newsów na paskach serwisów informacyjnych, poprzez wszelkiego rodzaju porady, aż po plotkarskie portale wszystkie media zdominował jeden temat. Niby normalne, że w obliczu powszechnego zagrożenia, nawet oporni częściej i chętniej sięgają po wiedzę, ale myślę, że istnieje też równoległa potrzeba oderwania się od ponurej rzeczywistości. Epidemie były, są i będą ale nie pozwólmy, żeby ludzkością zaczęły rządzić strach i jego siostra panika. Piszmy optymistycznie…

    Polubione przez 1 osoba

  5. antekgrycuk

    Cóż, ja uważam, że takie epidemie nawiedzały cywilizacje zawsze, tylko kiedyś uważane były za wyjątkowo ciężką infekcję dobrze znanego przeziębienia lub innego gówna. Teraz to cokolwiek się pojawi, geniusze z tytułem doktorów, docentów niejednokrotnie habilitowanych, od razu to nazwą, sklasyfikują i przed tym ostrzegą. Przypuszczam, że jeszcze 100 lat temu nikt nie zwróciłby uwagi na taką pandemię. Niemniej jednak to, co się dzieje, nam zagraża. Ale zagraża też tysiąc innych rzeczy, które kiedyś były zwyczajne. Teraz to nawet zdrowy jest pozytywnie diagnozowany np na Aspergera, bo jeśli psychiatra/psycholog nie zdiagnozuje, może być oskarżony… Moja więc diagnoza jest taka, że jesteś sex-bombą ;) hihihi

    Pozdrawiam
    ps.
    „Tak to jest śmiać się z psychotykami. ” – czy ostatniego słowa użyłaś umyślnie, jako typ „części osobowości”? (Bo są psychotycy i neurotycy.)

    Polubione przez 1 osoba

  6. miedzianagora

    Koronawirus zrobił dla klimatu więcej niż ostatnie 50 lat konferencji klimatycznych, spotkań, zjazdów itp. bzdur. To taki czas na zastanowienie i – być może – szansa na zmianę sposobu obchodzenia się ze środowiskiem naturalnym. Pozostaje tylko pytanie – czy skorzystamy?….

    Polubione przez 1 osoba

      1. Agata Wieczorowska

        To mam pytanie: jesz tylko to, co sobie sam wyhodujesz, nie masz wszelkiej styczności z plastikiem, w ogóle nie podróżujesz i wspierasz tylko lokalne biznesy? Jeśli tak, szczerze chylę czoła.

        Polubienie

      2. Starszy Wajchowy

        Nie. Kupuję towary z daleka, zapakowane w plastik. Podróżuję samolotami i samochodem, wspieram biznesy niezależnie od lokalizacji. I za to tysiące nieznanych mi ludzi na całym świecie ma umierać?

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.