Trzecie oko konia tuczy.

hopzz

/ fot. Antler, Kraków

Kraków, przystanek autobusowy na Rondzie Mogilskim. Samochody toczą się powoli jak kolorowe zabawki dziecięce, a ludzie nawet nie czekają już na wynurzenie się od strony ronda większego kształtu, autobusu. Jest po siedemnastej. Ktoś kupuje 3 kajzerki w budce z pieczywem, ktoś inny czeka na falafela. Chmury wiszą nisko i dają się leniwie przeganiać przez wiatr. Razem z wiatrem od strony czerwonego szyldu ABB nadciąga dwójka mężczyzn koło trzydziestki. Mają na sobie trampki podziurawione jak sita i oversizowe koszulki z bohaterami z Marvela.

– Wczoraj Nastazja otwierała sobie trzecie oko przez pół nocnej zmiany – mówi jeden.

– I co, otworzyła?

– W końcu nie, musiała za to otworzyć ticketa, bo klient zadzwonił z jakąś zwałą.

Przyjeżdża 184, wsysając do środka pół przystanku i zasłyszaną rozmowę.

Z nudów, z ciekawości czy dla szpanu – coraz więcej słyszy się ostatnio po krakowskich przystankach rozmów hipstersko-ezoterycznych. O co chodzi z tym trzecim okiem?

Trzecie oko ma każdy człowiek, tylko nie każdy ma je otwarte. Trzecie oko to jedna z czakr energetycznych ludzkiego ciała, która znajduje się nad brwiami. Trzecie oko uważane jest też za silny ośrodek woli. Osoby, które otworzyły trzecie oko, mogą podobno zarządzać swoim ciałem i życiem z wyższego poziomu. Nie są już podporządkowani prozaicznym potrzebom i popędom, ale są je w stanie kontrolować w sposób skuteczny i świadomy. W literaturze ezoterycznej pisze się o tym, że przy otwartym trzecim oku można kontrolować odczuwanie własnego głodu, popędu seksualnego czy regulować proces starzenia organizmu. Wierzy się też w dużą perswazyjność osób z otwartym trzecim okiem.

Historia z okiem, jakkolwiek mało znana w naszym kręgu kulturowym, jest stara jak buddyzm. Według starożytnej legendy tybetańskiej dawno temu ludzie zamieszkiwali Ziemię wespół z bogami. Wszystko było inne, a ludzie mieli więcej umiejętności niż teraz, co upodabniało ich do półbogów. Nie potrafili jednak dobrze wykorzystywać swojego potencjału i zaczęli knuć przeciwko bogom. Ci pozbawili więc ludzi cudownych umiejętności, a wiedzę i pamięć o nich zamknęli w trzecim oku. Lamowie, czyli mnisi tybetańscy, do dziś praktykują najbardziej radykalną metodę otwarcia trzeciego oka, czyli trepanację czaszki.

Praktykowana na Dalekim Wschodzie trepanacja czaszki musi być przeprowadzona według ścisłej procedury. Cały rytuał zaczyna się o zachodzie słońca. Ostro zakończony punktak musi zostać zahartowany w ogniu. Do uzyskanego przezeń otworu nad brwiami wkłada się grubą drzazgę z twardego drewna, natartą specjalną kompozycją ziół. Przez kolejne 17 dni poddany temu rytuałowi będzie trzymany w ciemnym miejscu, dostając do jedzenia i picia tylko tyle, żeby mógł przeżyć. Po tym czasie drzazga zostaje usunięta, a ranę wystarczy przecierać specjalną mieszanką ziół. Podobno efekt jest natychmiastowy, a w pełni otwarte trzecie oko od razu widzi tak aurę ludzi, jak również ich zamiary.

Są oczywiście metody mniej drastyczne, przykładowo głęboka medytacja połączona z całkowitym wygaszeniem przepływu myśli, które powinny stopniowo usypiać ego i aktywować czakrę trzeciego oka. Przydatne są tu filmiki na YouTube’ie z dźwiękami przygotowanymi specjalnie pod taką formę medytacji. Jednak na większości forów ezoterycznych jako najlepsza i najrozsądniejsza metoda podawana jest wizyta u dobrego ezoteryka. Nie jest to więc temat, który można z łatwością ogarnąć samemu, w zaciszu własnego mieszkania czy na jesiennym last minute do Tybetu.

Kiedy jednak zdecydujemy się już na formę medytacyjnego otwarcia oka, jak rozpoznać, że jesteśmy na dobrej drodze? Tutaj Google też podpowiada nam całe mnóstwo stron po słowach kluczowych „trzecie oko objawy otwarcia”. Kiedyś raczej diagnozowaliśmy się przez Googla po objawach dolegliwości, dziś nawet ezoteryka jest już nieźle spozycjonowana. Okazuje się, że otwieranie trzeciego oka sygnalizują wyraziste sny, które długo się potem pamięta, nagłe rozwinięcie intuicji, a także czytanie w myślach innych ludzi, przy czym autorzy artykułów o objawach otwarcia wskazują, że najczęściej będzie to czytanie w myślach rodziny i bliskich przyjaciół. Cóż, jeśli znamy kogoś na tyle dobrze, że nietrudno nam zgadnąć, co chodzi tej osobie po głowie, to chyba jednak niepotrzebne jest nam do tego trzecie oko.

Tymczasem Kraków bardziej niż trzyokich mędrców pełen jest entuzjastów jogi, subskrybentów kanałów ezoterycznych na YouTubie i przypadkowych wizjonerów wygłaszających po przystankach swoje poglądy głośniej niż niezadowolenie o spóźniony autobus.

| Felieton ukazał się w 25. numerze Magazynu FUSS.

4 myśli na temat “Trzecie oko konia tuczy.

  1. nameless

    Mi się kiedyś otworzyło „trzecie ucho”. Mama pyta: „no i kiedy ten tata będzie? bo obiad stygnie”. Mija około 30 sekund i odpowiadam, że za chwilę – bo właśnie usłyszałem jak wszedł do windy. Po czym mnie tknęło, że to niemożliwe – winda na parterze a mieszkanie na 7 piętrze. Oczywiście winda wjechała na górę, otworzyły się drzwi windy i drzwi na korytarzu. Drobny szczegół techniczny: byłem w stanie rozpoznać kto otwiera drzwi do korytarza, każdy to robi w inny charakterystyczny sposób, no ale drzwi do windy? No raczej nie… I to by było na tyle. Więcej się takie „jasnosłyszenie” nie powtórzyło.
    Jak tam smog? Jakby nadal doskwierał to coś w temacie: http://arkas.org.pl/niskie_loty/n2.jpg

    Polubienie

  2. moderngeishatw

    W ostatnich linijkach Twojego posta jest bardzo pozytywna nuta: ludzie przynajmniej rozmawiają o ezoteryce i nie marudzą „po polsku” na przeciwności losu pod postacią spóźnionych autobusów. To chyba dobrze? ;)
    A post bardzo ciekawy, lecz co ciekawsze, mieszkając w Azji nie zauważyłam jakoś fascynatów trzeciego oka, którzy tak dumnie by na ten temat dyskutowali. Dzięki za dostarczenie wiedzy o „trepanacji czaszki”, Kto by się spodziewał takich news-psikusów? ;)

    Polubienie

  3. Jan Piotr

    Nie trzeba otwierać żadnego trzeciego oka, wystarczy praktykować to, czego uczył Jezus i jego uczniowie: brak troski, życie dla Królestwa Nieba, tak jakby tych doczesnych spraw, dóbr, przyjemności nie było (nawet jeśli są).

    Polubienie

  4. bfcb

    Nie byłem świadom ezoterycznych konotacji, ale jakoś z buddyjskim spokojem znosiłem wyzwiska innych dzieci, wołających za mną „cztery oczy, cztery oczy”. Widać już wtedy widziałem więcej. Wypatrzyłem też na końcu tekstu taki drobiazg – trzeba zmienić „niezadowolenie o spóźniony autobus” na „niezadowolenie ze spóźnionego autobusu” lub „niezadowolenie z powodu spóźnienia autobusu”. С Новым Годом!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.