Święte noce.

bum

/ fot. kanapa która stoi na środu Osiedla Oficerskiego, Kraków, lipiec 2018

Telefon dogasa w ręku jak zimny ogień z Biedronki w sylwestrową noc. Taksówkarz nic nie mówi. Liczysz skrzyżowania do domu. Zasypiasz na czwartym, on i tak wiezie Cię na około. Zawsze wiozą na około. Szczególnie kiedy rzeczywistość wrzuca Cię do taksy w bardzo błyszczącej bluzce i o bardzo niebłyszczącym spojrzeniu. Pozostałości czerwieni na zębach sugerują, że looku dopełniała pomadka, ale to było kilka klubów wcześniej. Na ustach masz tylko powietrze i zmęczenie. Taksówkarz też pił.

Czytaj dalej

Herbata z szałwii.

sukienkos

A co ty tam masz? Czas na pisanie czy warsztaty?
Jedno i drugie. I dwa koty. Głaszczę na zmianę. Tylko one nie lubią zmian.
To super. Kiedy wracasz?
Nie wiem, nie powiem.
Co to znaczy?
To znaczy, że w pełni wrócę dopiero, kiedy napiszę tę powieść.
Aga…
Stary, to będzie jakiś rok. Moja głowa będzie przez ten czas trochę gdzie indziej.
AGA!
Nie ma mnie, jestem teraz w swojej głowie, w swojej scenie, w swojej powieści. Buzi :* 

Czytaj dalej

Dwa psy dalej.

murkos gotów

/ fot. kawałek Osiedla Oficerskiego

Czarna i połyskliwa. Karta “Mój Empik”. Jedyna karta, która naprawdę zmieniła moje życie. Chodzę od Floriańskiej po Galerkę Krakowską, kupuję książki jak pojebana. Ostatnio same debiuty. Fiedorczuk. Żulczyk. Kto by pomyślał, że młody Żulczyk spędzał czas tak jak ja i miał takie same ciężkie porównania, którymi dałoby się podbić oczy. Moimi wciąż się da. Czytaj dalej